Pan Stefan z placu Bawół

Pana Stefana poznałem w 1998 roku, przechodziłem placem Bawół wielokrotnie, ale do tego czasu nie spotkałem go. Chodziły słuchy, że na tym placu mieszka Pan Stefan, który robi rzeczy dziwne i przedziwne. Maluje napisy na murze „Krakowiacy lubią czystość” i robi dziwne, plastikowe nibyplacyki zabaw dla dzieci. Nie da się tego opisać, trzeba było to zobaczyć. Dla mnie ówczesnego szczawia, był co najmniej wydarzeniem, obok którego się przechodziło, nie myśląc kto to i po co. Kiedyś mnie drgnęło, miałem aparat, zapukałem do drzwi Pana Stefana. Otworzył mi facet z błyskiem w oku, ogarnął mnie zapach, tak – ten przyjemny zapach starego człowieka, pomieszanie starej wody kolońskiej z naftaliną. Rozejrzałem się szybko wokół i zobaczyłem istny Babilon kolorów, połączony z ilością kolorów jakich nie ogania męskie oko, a ilość przedmiotów zgromadzonych na ścianach i w sterylnie czystym pokoju przytłaczała. Szybko zostałem wyproszony z tego parterowego mieszkania. Pan Stefan jednak poszedł ze mną, był miły, uśmiechnięty, ale wzrok miał odległy. Opowiadał o sobie, o tym że kocha dzieci i że to wszystko dla nich. Tylko na chwilę spojrzał na mnie. Zrobiłem wtedy trzy szybkie zdjęcia. I na jednym z nich mam ten błysk, to spojrzenie, które pozwoliło mi zaufać i spędzić miłe kilka godzin z człowiekiem, o którym nikt już chyba nie pamięta.

p.s. Przechodzę czasem przez Plac Bawół, nie ma nibyplacyku, nie ma napisów, jest okno Pana Stefana i tak jak wtedy, kiedy byłem młodzieńcem, boję się zastukać…

marcin makowka fotograf fotografia pan stefan kazimierz plac bawol

marcin makowka fotograf fotografia pan stefan kazimierz plac bawol

stefan

Comments are closed.