Marcin

Marcinie, kiedy Cię poznałem miałeś naście lat, ja chyba też.
Ty robiłeś najlepsze w mieście odbitki, ja miałem aparat.
Nie zapomnę Twojego głośnego i doniosłego śmiechu.
Nie da się wymazać tych wszystkich radości razem przeżytych, tych tysięcy wspólnie odbitych klatek.
Mam przed sobą Twój obraz – miłego, życzliwego, uśmiechniętego i dobrego człowieka, i takim Cię zapamiętam…
P.s. Wybaczam Ci, że zgubiłeś mi kiedyś negatyw, no chyba, że teraz masz siłę sprawczą, żeby do mnie wrócił, dobry człowieku. 🙂
Cześć Twojej pamięci!

Marcin Bafia

Comments are closed.